o mnie

 

Nazywam się Monika Kowalska-Łabno a Uniwerek ObiFru to moje małe miejsce na ziemi, spełnienie marzeń i realizacja pasji. Moje miejsce, które powstało dla WAS!

Kocham pracę z psami, ale przede wszystkim uwielbiam ludzi – szczególnie tych, którzy szczerze kochają swoich czworonożnych partnerów. W trakcie zajęć komfort psa jest dla mnie najważniejszy, ale nigdy nie pomijam przy tym komfortu przewodnika (no dobra, czasem niektórych mocniej przycisnę albo dam po uszach, ale podobno wiem kiedy to robić 😉 ), ani swojego. W ten sposób staram się budować odpowiednią atmosferę, sprzyjającą pozytywnym emocjom – jedynym słusznym w trakcie naszych zajęć i treningu z psami w ogóle. Co istotne, niezależnie od tego do jakiego celu dążymy na pierwszym miejscu zawsze jest relacja. Bez dobrej relacji, a w konsekwencji zaangażowanej pary czerpiącej radość ze wspólnie spędzanego czasu, nie ma co mówić o jakiejkolwiek dalszej pracy czy podnoszeniu wymagań. Nie jest niczym wyjątkowym, że trafiające do mnie pary znające już wiele komend na pierwszych spotkaniach mają całkowity zakaz ich używania ;). Szacunek, zaufanie, zrozumienie – to naprawdę nie są tylko puste słowa a najważniejsze fundamenty pracy. Później, można działać dalej – a wtedy już nie ma przebacz!

Staram się zawsze realizować treningowe plany, zacierając przy tym granicę między nimi a marzeniami. Z tyłu głowy przyświeca mi hasło “nie ma marzeń zbyt wielkich, ani marzycieli zbyt małych”, które pozwala mi ciągle iść do przodu. Tak – moim życiowym mottem jest cytat z “Turbo” – bajki o wyścigowym ślimaku ;).

Przechodząc od ideologii do suchych faktów – z wykształcenia jestem magistrem inżynierem zootechniki i technikiem weterynarii. Oba tytuły zootechnika broniłam pracami związanymi z tematyką kynologiczną. Inżynierka “Labrador retriever- monografia rasy” – która stała się niezwykle ciekawą pracą badawczą, ukazującą ówczesne rożnice między psami z udokumentowanym pochodzeniem a tymi bez papierów. Tytuł magistra uzyskałam dzięki pracy “Lęk separacyjny u psów rasy maltańczyk” – nieskromnie powiem, jeszcze ciekawszej niż poprzednia. Jako matka maltanki z jednym z najgorszych lęków separacyjnych jakie widziałam wykorzystałam zakończenie studiów na zgłębienie tematu. Wciąż jednak siedzi mi w głowie jego kontynuacja, więc kto wie.

A skoro już o owej maltance mowa, to na koniec tego rozdziału przedstawie moje psie córki – czyli czynniki zapalne powstania Uniwerku i znaki prowadzące mnie w konkretnym (myślę, że słusznym) kierunku.